Niesamowita i niebezpieczna historia niezwykłego zdjęcia

Dodane przez Irena Gilwatowska Marzec 30, 2018 12:45

Niesamowita i niebezpieczna historia niezwykłego zdjęcia

Doug Perrine, jeden z najwybitniejszych fotografów podwodnej przyrody, przybliżył historię powstania, jednego ze swoich niezwykłych zdjęć. Wszystko miało miejsce, kiedy fotografował ławicę sardynek u wybrzeży Meksyku. W pewnym momencie ławica została rozerwana przez atak marlina pasiastego. Sardynki rozpłynęły się na wszystkie strony, a po chwili zaczęły się formować od nowa.

„Widoczność była całkiem dobra, około 15-20 metrów, a woda krystalicznie błękitna. Mój mózg przeszedł w stan „nieprzetwarzania danych”, kiedy nagle moje neurony optyczne zanotowały pojawienie się ciemnego obszaru, w kształcie wielkiego dysku, tuż za ławicą”.

Obiekt z początku zdawał się być nieruchomy, ale w pewnym momencie zaczął przybliżać się w niewiarygodnym tempie, rozbijając ławicę sardynek. Chwilę po tym fotograf stanął twarzą w twarz z czymś wielkości lokomotywy, cały czas zbliżającym się do niego. Po chwili owo „coś” znalazło się tuż przed nim, z szeroko otwartą paszczą pochłaniającą setki ryb.

„Za chwilę miałem zostać połknięty przez walenia. Jedno lub dwa kopnięcia płetwy, które udało mi się wykonać, odepchnęły mnie na bok na tyle, by prawdopodobnie uratować mi życie. Sprawiły także, że obiekt na zdjęciu jest trochę poza centrum, a górna szczęka wieloryba ucieka z kadru”. Wieloryb także zareagował, zaczynając zamykać paszczę, aby uniemożliwić ucieczkę zamkniętym w niej sardynkom. Dougowi udało się zapobiec połknięciu przez wieloryba i podzieleniu losu biblijnego Jonasza.

dougo

Po odepchnięciu się płetwami od dolnej szczęki wielkiego ssaka, został wystrzelony jak z katapulty przez wypełnione wodą wielkie fałdy na jego gardle, wprost przed zbliżający – jak się wydawało z prędkością światła – ogon.

„Zostałem wciągnięty przez wielki wir, bez żadnej kontroli nad swoim ciałem, sam nie wiem czy przez głupie szczęście, czy może jednak dzięki umiejętnościom, udało mi się uniknąć kontaktu z jego wielkimi płetwami.”

Okazało się, że napotkany okaz ten to płetwal Bryde’a, długi, chudy drapieżnik, należący do gatunku fiszbinowców – waleni, które odfiltrowują pokarm z morza za pomocą umieszczonych w jamie gębowej płytek, tworzących rodzaj siatki.

Doug porównuje nurkowanie w pobliżu wielorybów tego gatunku, do chodzenia we mgle po torach kolejowych. I to ze świadomością, że lokomotywa może pojawić się w każdym momencie, z dowolnego kierunku i bez ostrzeżenia.

„Często zastanawiam się, co by się stało, gdybym nie zrobił tych dwóch kopnięć płetwą w bok. Czy zostałbym rozbity na miazgę? Czy zostałbym połknięty i wypluty? A może uciekłbym z najlepszym zdjęciem wieloryba, jakie kiedykolwiek zrobiono, pokazując wnętrze jego paszczy z perspektywy sardynki, która ma zostać skonsumowana?”.

Źródło: divemagazine.co.uk Foto: Doug Perrine, wikipedia.org CC 3.0

Nurek Tech intext
Dodane przez Irena Gilwatowska Marzec 30, 2018 12:45

Dołacz do nas na Facebooku

Nadchodzące imprezy nurkowe

Czerwiec , 2018

Sortowanie

Brak wydarzeń