Aktualności Nurkowanie jaskiniowe Techniczne

Korona Dziur Polski – Browar w Sobótce

Nurkowanie w browarze! Brzmi jak jedna z zabaw na Oktoberfest. Mniej wyrafinowana, za to zdecydowanie tańsza wersja kąpieli w szampanie, w której lubują się znani ze swego wysublimowanego gustu rosyjscy miliarderzy.

Nic więc dziwnego, że dopisywały nam humory, gdy prosto spod Marie Agnes ruszyliśmy do Browaru. Pierwszym wyzwaniem okazało się odnalezienie słynnej miejscówki, ale że w naszym piekielnym zespole znalazła się jedna kobieta, to bez ryzyka utraty honoru mogliśmy zapytać o drogę.

– Szukamy browaru. Wie pani, gdzie to jest?
– Ale on jest nieczynny…

Cóż za rozczarowanie! Nie będzie kąpieli w złocistym napoju? Mimo wszystko decydujemy się kontynuować naszą podróż i dzięki wskazówkom nieco zaskoczonej mieszkanki Sobótki, trafiamy na miejsce. Bez angażowania większych środków można by tu nakręcić całkiem sensowny horror o nawiedzonym browarze, w którym straszy duch utopionego w kadzi browarnika. Trafił on do nieba, przekonał się, że nie serwują tam piwa, a zaledwie wino mszalne, więc postanowił wrócić na ziemski padół i przez wieczność nawiedzać swoje miejsce pracy…

browar

Skoro zapewne poczuliście już klimat, to czas wrócić do nurkowania. Podobnie jak w przypadku Marie Agnes, większa część naszego piekielnego zespołu, którego skład poznaliście w poprzednim odcinku, zdecydowała się pozostać przy side – mouncie, jeden Demon wrócił do twina. Ja zdecydowanie doceniłam wygodę i lekkość, którą dawały przez cały czas dwie zgrabne, czterolitrowe butle i w takim gustownym zestawie przekroczyłam próg Browaru.

Duch browarnika spłatał nam figla, bo widoczność nie należała do najlepszych. Byliśmy tym faktem wręcz wniebowzięci, bowiem u prawdziwych nurków jaskiniowych (takich jak my!) dobra wizura budzi jedynie zniesmaczenie. Mogliśmy teraz wykorzystać zdobywane i ćwiczone w pocie czoła umiejętności poruszania i porozumiewania się bez widoczności, dotykając tym samym sedna nurkowania pod stropem.

Wycieczka, choć niezbyt długa, była całkiem przyjemna, chociaż całkiem przyzwoita, niezmącona woda w studni nieco zepsuła klimat. Mijane po drodze ściany z czerwonej cegły, zakręty, kolejne pomieszczenia sprawiły, że zdecydowaliśmy się wrócić, kiedy warunki będą nieco lepsze, koniecznie z aparatem fotograficznym i zrobić sobie obowiązkowe selfie.

Jest jakaś złośliwa zasada w nurkowaniu, która głosi, że zawsze jest łatwiej do wody wejść niż wyjść. Przyznam z pewnym wstydem, że jeśli o wychodzeniu mowa, to mam w sobie grację nieskoordynowanej foki. Od ribów, na które po nurkowaniu często sternik wciąga mnie za nogę, po morskie wybrzeża, na których walczę o życie i godność z falami, skałami i zadyszką, aż po to przeklęte wyjście z browaru, przy którym, mimo lekkiego side – mountu, odstawiłam prawdziwy kabaret, wymagający interwencji zaprawionego w ratowaniu ludzi strażaka i instruktora jaskiniowego w jednym!

DSC_0584

Mimo usilnych starań specjalisty przeżyłam i uniknęłam poważniejszych obrażeń, wygramoliłam się i z pewną wyższością spojrzałam na obciążonego twinsetem Demona, który nawet nie próbował wyegzorcyzmować się z wody bez zdejmowania sprzętu.

Chcielibyście zapewne poznać historię browaru w Sobótce. Jakim cudem mógł upaść, skoro popyt na piwo w naszym pięknym kraju nigdy nie słabnie? Złocisty trunek zaczęło tutaj produkować już w 1817 roku, posługując się metodą bawarską pod czujnym okiem mistrza browarniczego Schmidta.

Właścicielem i założycielem był Ernest von Luttwitz, który przekazał swój interes synowi, Wilhelmowie w 1858 roku. Wytworzone w Sobótce piwo sprzedawano w pobliskiej gospodzie oraz we Wrocławiu, w jednej z mieszczących się w piwnicy knajp. Rok po przejęciu firmy, przekształciła się ona w spółkę komandytową, która podjęła decyzję o modernizacji browaru.

Problemy pojawiły się nieco później i wynikały z jakości wody, której używano do produkcji piwa. Pobierana z pobliskiego stawu, sprawiała, że piwo, choć smaczne, było bardzo nietrwałe. Nie pomogła wymiana pracujących tam specjalistów, sprzedaż spadła, a browar zaczął podupadać.

Wilhelm, syn założyciela usiłował ratować interes, szukając inwestorów i w latach 1864 – 1870 podjęto kolejne próby ratowania spółki. W granitowych blokach za browarem wykuto sztolnie, które miały zbierać przefiltrowaną wodę do ogromnych cystern, znajdujących się w podziemiach browaru. Ogromne koszty pokrywane przez firmę sprawiły, że mimo coraz większej produkcji i sprzedaży, firma znowu miała problemy.

browar2

W 1887 roku zdecydowano na przekształcenie jej w spółkę akcyjną. Od tej pory browar w Sobótce specjalizował się w piwach leżakowanych i sezonowanych (tak zwanych „koźlakach”), produkowanych metodą dolnej fermentacji.

Decyzja okazała się sukcesem na tyle dużym, że już w 1921 powstały nowe oddziały firmy w Wałbrzychu i Nowej Rudzie. Po II Wojnie Światowej browar odzyskał formę i rozwijał się dynamicznie, systematycznie zwiększając produkcję niemal do 94 tysięcy hektolitrów piwa rocznie.

Co się więc stało, że dzisiaj w Sobótce widzimy tylko resztki dawnej świetności? Budynek, który systematycznie niszczony i rozkradany zaczyna już tylko straszyć? Historia jest smutna. Nie wytrzymał konkurencji ze strony zachodnich koncernów, którymi zachłysnęli się Polacy.

W 1997 roku podjęto decyzję o zamknięciu browaru i sprzedaniu wszystkich pozostałych zapasów piwa do Piasta. Tak, po ponad stu latach skończyła się historia browaru. Budynek niszczeje, przyciągając miłośników turystyki ekstremalnej i tak zwanych „urban explorerów”, lubujących się w nurkowaniu pod stropem nurków, poszukiwaczy przygód, ale też szabrowników i złomiarzy…

Procentów w Browarze szukał najbardziej diaboliczny zespół nurkowy wszechczasów w składzie:
Sebastian Dobrowolski, czyli instruktor w piekle
Maciej „Demon” Kolasiński
Daria „Awaria” Boruta

Projekt powstaje dzięki wsparciu i przy współpracy z Akademią Nurkowania Jaskiniowego Speleodiving.

Czytaj także

Wgrywam....

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dalsze korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies. Zgadzam się Czytaj dalej

Loading...
X
X