Nurkowy czas wolny

Wywiad z Wojciechem Jechną – uczestnikiem wyprawy Baltictech Expedition

jechna2

Prezentujemy wam rozmowę z Wojciechem Jechną, właścicielem znanej jednostki transportującej nurków – „Litoral”, nurkiem technicznym i jednym z organizatorów konferencji Baltictech. W Rozmowie z Adamem Sieczkowskim, Wojtek, opowiedział o ostatnim znalezisku, jakiego wraz z grupą przyjaciół dokonali w wodach Bałtyku w ramach wyprawy Baltictech Expeditions.


Galeria zdjęć autorstwa Tomasza Stachury z nurkowania eksploracyjnego na M/V Akademik Karpinsky

-- Reklama --
Suchy Skafander Seal

Adam Sieczkowski: Witaj Wojtku, jak samopoczucie po ostatnim wypłynięciu?

Wojciech Jechna: Cześć, całkiem nieźle, dziękuję. Wróciliśmy bardzo usatysfakcjonowani.

A: Czyli udało wam się zlokalizować coś ciekawego pod wodą?

W: Owszem, trafiliśmy na sprawdzanych lokalizacjach na kilka wraków.

A: Skąd mieliście namiary na lokalizacje, które sprawdzaliście?

W: Znajomy rybak dał nam znać, że na podanych pozycjach, są jakieś zaczepy, więc coś musi zalegać na dnie. Dodatkowo, jeden z wraków, ten położony najgłębiej na 80m, zaznaczony był na mapie, jako wrak państwowy. Warto było, więc sprawdzić, co ciekawego tam leży.

A: Czy ktoś wcześniej na nich nurkował?

W: Po stanie jednostek, jaki zastaliśmy na dole, po tym jak wraki były zachowane myślę, że nikt na nich przed nami nie nurkował. Za tą hipotezą, przemawiały też wszystkie przedmioty, jakie znaleźliśmy oraz kompletne wyposażenie wraków. Ten znajdujący się na 80m, jest w takim stanie, jakby przed chwilą zatonął. Znajduje się na nim wszystko, od dzwonu po telegrafy. Dziwne, że nie ma kół sterowych, ale to może świadczyć tylko o tragedii, która tam się wydarzyła. Wszystko mogło się powyrywać przy zderzeniu z dnem.

A: Co skłoniło was do sprawdzenia akurat tych pozycji? Były najbardziej wiarygodne?

W: Były najciekawsze. Wybraliśmy je z uwzględnieniem gazów, pogody, czasu wypłynięcia i powrotu. Wszystko było w zasięgu 12h.

A: Zbadaliście jakiś określony obszar? Ile pozycji mieliście do sprawdzenia?

W: Ogólnie w tym rejonie mamy około 30-40 lokalizacji. Trafiliśmy na te 3, wybrane przez nas drogą losową. Odbyło się to na zasadzie: „płyniemy tu, a potem tu i tu”. Między pozycjami było około 5mil, więc po sprawdzeniu pierwszej, gdzie miał być to kuter rybacki, a wyszła bliżej nieokreślona stara, drewniana jednostka patrolowa. Stamtąd mieliśmy w każdym kierunku po 5-6 pozycji.


A: Wspominałeś, że pozostałe rejony były poza waszym zasięgiem ze względu na gazy, podasz więcej szczegółów?

W: Tak, było to 6-8 pozycji, poniżej 80m. Do tych głębokości musielibyśmy już zmieniać mieszanki gazowe, na co nie byliśmy przygotowani.

A: Powiedz, ile osób było zaangażowanych w wyprawę i kto stanowił skład ekspedycji?

W: Było to 10 osób. Trzon stanowili organizatorzy Baltictechu oraz grono naszych przyjaciół.

A: Dobrze, w takim razie przybliż nam, co dokładnie znaleźliście?

W: Pierwsza pozycja, tak jak mówiłem wcześniej, to miał być kuter rybacki, ale tak jak wspomniałem, wg mnie jest to stara jednostka patrolowa. Świadczy o tym budowę kadłuba – smukła i długa. Jest mocno osieciowana i leży na głębokości 56-60m. Następna lokalizacja była nietrafiona, ze powodu uciekającegoczasu, nie poświęciliśmy na nią za dużo energii i przestawiliśmy się na następną pozycję. Tam znaleźliśmy coś drewnianego, trudnego do identyfikacji, ze względu na silny prąd, dużo sieci i słabą widoczność. W końcu dotarliśmy do miejsca, które okazało się strzałem w 10, wrak na 80m. Fakt, że wystaje ok. 10-16 m nad dnem, najbardziej skłonił nas do nurkowania w tym miejscu. Po drugie oczywiście ciekawość, gdyż była to wspomniana wcześniej, lokalizacja państwowa, czyli taka naniesiona już na mapy. Musiał nanieść ją jakiś urząd, czy też placówka hydrograficzna. Pierwsza para, która zeszłą pod wodę, wróciła po 2h. Chłopaki wypłynęli z wielkim okrzykiem radości, unosząc ręce i krzycząc, że jest wrak! Wyciągnęliśmy ich na pokład i zaczęliśmy wypytywać o szczegóły. Okazało się, że znaleźliśmy wrak wielkości Sołdka! Podniecenie sięgnęło zenitu. Oczywiście podjęliśmy decyzję, że zostajemy tu i nurkujemy dalej. Musieliśmy więc poskromić chęć odkrywania kolejnych lokalizacji, która w nas tkwiła. Drogą głosowania zadecydowaliśmy, że zostajemy i spróbujemy ów wrak zidentyfikować, co nam się ostatecznie udało. Sporządziliśmy dokumentację w postaci zdjęć, filmów oraz rysunków.

A: Robiliście jakieś pomiary na wraku?

W: Nie, nie było na to czasu. Skupiliśmy się na tym, aby odczytać nazwę. Z burty się nie udało, na szczęście jedna z grup znalazła napis na rufie. Odkryła pierwszą literę i automatycznie pojawiła się chęć odkrycia dalszych, tak więc stało się to celem naszej wyprawy. Nazwa statku jest złożona z 17 liter, z których wyszła nam nazwa „Akademik Karpinsky”. Na 80m, jest to trochę pracy, aby odsłonić taki ciąg znaków, gdzie 1 litera ma około 70cm. Chodziło też o to, żeby nie zniszczyć napisu.

A: Ile grup nurkowych utworzyliście?

W: Stworzyliśmy 3 grupy nurkowe po 2 nurków, które zrobiły łącznie 18 nurkowań.


A: Jak wyglądała logistyka waszego wypłynięcia, wymagało to dużo sprzętu, nurkowaliście na obiegach otwartych?

W: W naszej grupie były 3 rebreathery, więc to mocno ułatwiało zadanie, ponad to Łukasz Piórewicz zajmował się logistyka gazów.

A: Czyli mieliście na łodzi przygotowany sprzęt?

W: Mieliśmy sporo twinsetwów, przygotowanych na nurkowania głębokie, ale mieliśmy też zaplecze do nurkowań płytkich, także byliśmy dobrze przygotowani.

A: Jakie są dalsze perspektywy odnośnie tych znalezisk?

W: Wszystko zostanie zgłoszone do Urzędu Morskiego w Gdyni, do Hydrografii, do Centralnego Muzeum Morskiego, oprócz tego znalezisko zgłosiliśmy do naszego kolegi ze statku IMOR. Kolejna sprawa, to czy ten wrak będzie udostępniony dla nurków czy nie. To już jednak kwestia całej papierologii w urzędach.

A: Czy planujecie badać dalej ten wrak, czy też przeprowadzać inne ekspedycje?

W: Są plany na następny wyjazd, na głębokie lokalizacje, też w rejonie środka Bałtyku, czyli poniżej 80m. Bardzo byśmy chcieli kontynuować nasze poszukiwania, ale co z tego wyjdzie? To wie tylko Neptun, bo wiadomo, jaka jest pogoda na naszym morzu.

A: Jak oceniasz szanse, że wrak będzie udostępniony?

W: Wiesz, jest to głęboki wrak, wiec niewiele jest osób, które mogą tam nurkować. Bardzo byśmy chcieli, żeby był ogólnodostępny, bo to zawsze zwiększa liczbę miejsc do nurkowania.

A: Pewnie decydujący głos będzie miało Centralne Muzeum Morskie i Urząd Morski?

W: I Konserwator Zabytków.

A: Czy jest możliwość, że podobnie jak przy Gustloffie, Goi i Steubenie wrak zostanie uznany za mogiłę?

W: Na pewno odegrała się tam tragedia, ale nie znaleźliśmy szczątek ludzkich, więc najprawdopodobniej nie, ale taka decyzja nie należy już do nas.

A: Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.

W: Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

Źródło: Divers24

Czytaj także

Wgrywam....

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Dalsze korzystanie ze strony oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies. Zgadzam się Czytaj dalej