Kolejny dzień pełen wrażeń w Sierra Leone

Dodane przez Wyprawy Wrakowe Listopad 24, 2012 18:23

Kolejny dzień pełen wrażeń w Sierra Leone

Miały być niespodzianki? Obiecywaliśmy? I są!!! Robert i Marcin doczyścili dwa dni temu jedną z armat i okazało się, że na jej początku – czyli z tej strony, gdzie odpalało się lont, są jakieś znaki. Dokładniejsze czyszczenie pędzelkiem i drobiazgowa inspekcja pozwoliły… odczytać datę! 1762! Czyli działo ma 250 lat! Ile lat ma sam okręt, nie wiadomo – mogły trafić na niego stare działa, z innej jednostki – wtedy jest młodszy niż 250 lat, ale równie dobrze mogł stary okręt przejść renowacje i dostać nowe działa – wtedy zbudowany byłby przed tym 1762.

Na razie ani na tym żeliwnym dziale, ani na kilku innych, które zaczęliśmy doczyszczać nie ma żadnych więcej znaków – ani herbów, ani podpisu fundatora, ani numeru partii, którą często wpisywał ludwisarz. Mamy jednak nadzieje, że z czasem uda się jeszcze wiecej takich podpowiedzi odnaleźć. To, co może nam bardzo pomóc w identyfikacji tego wraku, choć to raczej zabawa na długie zimowe wieczory, niż tropikalne noce na Banana Island, to porównanie dokładnych wymiarów działa (ma 260 cm) i rysunku „żeberek”, wzmocnień, które znajdują się na lufie – z zapisami z europejskich archiwów. Te wszystkie elementy są bowiem na tyle charakterystyczne, że jest spora szansa, iż dojdziemy do tego, kto był producentem działa. Mając zaś jego nazwisko i datę, może uda się przeszukać spis jego klientów i ustalić komu sprzedał partię odlaną w 1762 r. Królowi? Handlarzowi niewolników? A może piratom?

Wczoraj po uruchomieniu sprężarki z nowym, spalinowym, silnikiem nabiliśmy butle i popłynęliśmy szukać dodatkowych informacji o pochodzeniu wraku. Niestety pogoda odwróciła się do nas – mówiąc najbardzie dyplomatycznie – plecami! Widoczność w wodzie z 5-10 metrów spadła do dwóch! Byliśmy jak w rozwodnionym mleku. Paskudne warunki do fotografii. A w dodatku z uwagi na zmianę pływów, prąd był taki, że co chwila w przyboju robiliśmy skoki – dwa metry w przód i jeden w tył. I znowu w przód… i gdzie mój partner? Utrzymanie się w jednym miejscu kosztowało bardzo dużo wysiłku. I pomysłowości Piotrek obejmował nogami działo, Marcin wklinował nogę pod kotwicę, Robert schował się przed „wiatrem” między inną kotwicą i kolejnym działem, a Romek dociążał się, co chwila do swojego jacketu dorzucając podniesiony z dna kamień.

Źródło: Organizator

Dodane przez Wyprawy Wrakowe Listopad 24, 2012 18:23
Napisz swój komentarz

Brak komentarzy

W tej chwili brak komentarzy

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy, ale możesz być pierwszym który skomentuje ten artykuł.

Napisz swój komentarz
Pokaż komentarze

Napisz swój komentarz

Twój email nie zostanie opublikowany
Pola z gwiazdką są wymagane *

12 − eight =

nurkowyswiat

Dołacz do nas na Facebooku

DAN polisa 3
DAN polisa 1
DAN polisa 2

Nadchodzące imprezy nurkowe

Czerwiec , 2017

Sortowanie

Brak wydarzeń

DAN Top 2
DAN Top 1