„Wilhelm Gustloff” – największa tragedia w dziejach żeglugi

Dodane przez Tomasz Andrukajtis Styczeń 30, 2019 10:17

„Wilhelm Gustloff” – największa tragedia w dziejach żeglugi

W obiegowej opinii funkcjonuje przekonanie, że największą morską tragedią w dziejach, jest zatonięcie liniowca RMS „Titanic”. Ciężko się dziwić. W końcu to bardzo medialna historia, która na stałe zadomowiła się we współczesnej popkulturze. O ile o zatonięciu brytyjskiej jednostki słyszał każdy, o tyle o „Wilhelmie Gustloffie” już niekoniecznie.

Na dwa lata przed wybuchem II Wojny Światowej, w maju roku 1937, w hamburskiej stoczni Blohm und Voss, ukończono budowę liczącego prawie 209 metrów statku pasażerskiego. Jednostka od razu została namaszczona znamionami sukcesu na miarę potrzeb III Rzeszy. Przy wodowaniu obecny był Adolf Hitler, a na matkę chrzestną wyznaczono wdowę po zamordowanym rok wcześniej Wilhelmie Gustloffie.

Prince_wilhelm_gustloff4.18

Stworzony aby służyć klasie robotniczej, jako statek wycieczkowy organizacji Kraft durch Freude (siła przez radość), na którym można zaznać zasłużonego odpoczynku. „Gustloff” liczył sobie 208,9 metra długości i 23,5 metra szerokości. Jego pojemność wynosiła 25484 BRT, a cztery 8-cylindrowe silniki MAN’a pozwalały rozwinąć prędkość 15,5 węzła. Ponieważ przeznaczenie jednostki było jasne, nie było na nim podziału na klasy. Łączna liczba 1465 miejsc została rozdzielona na 221 kabin dwuosobowych i 239 kabin czteroosobowych. Nad wszystkim czuwała załoga w liczbie 590 ludzi.

W swojej przedwojennej historii, M/S „Wilhelm Gustloff” odbył około 50 rejsów wycieczkowych. Głównym celem tych wojaży były wody okalające Półwysep Apeniński oraz Norwegia. W kwietniu 1939 roku, wraz z innymi statkami (między innymi opisywanym przez nas SS „Bremerhaven”) udał się do Hiszpanii, skąd zabrał do Niemiec żołnierzy legionu „Condor”, walczących po stronie generała Franco z komunistami.

Lazarettschiff  "Wilhelm Gustloff" in Danzig

Wraz z wybuchem II Wojny Światowej Gustloff podzielił los innych niemieckich jednostek i został zamieniony w statek szpitalny – LazaretSchiff B. Po kilku miesiącach i przejęciu przez Kriegsmarine, otrzymał nową rolę – jednostka pomocnicza. Wyposażony w broń przeciwlotniczą i wyrzutnie bomb głębinowych, zajmował się przewożeniem niemieckich oddziałów do miejsc, w których toczone były walki.

W 1943 roku, w trakcie alianckiego nalotu (najprawdopodobniej tego, w którym zbombardowany został M/S „Stuttgart”) Wilhelm Gustloff doznaje drobnych uszkodzeń od eksplodujących w pobliżu bomb. Zacumowany na nadbrzeżu w Gdyni, przeczekał aż do początku 1945 roku, kiedy to w ramach rozpoczętej 21 stycznia akcji ewakuacyjnej „Hannibal”, miał ewakuować rannych żołnierzy i ludność cywilną w głąb Niemiec, chroniąc ich przed zbliżającą się ofensywą wojsk radzieckich i nieuniknionym odwetem.

30 stycznia 1945 roku, w eskorcie torpedowca „Löwe”, „Wilhelm Gustloff” opuścił port w Gdyni. Ile osób znajdowało się wówczas na pokładzie? Tego dokładnie nie wiadomo. Załogę stanowiły 173 osoby, wśród ewakuowanych na pewno było 918 oficerów i marynarzy z II Dywizji Szkoleniowej Okrętów Podwodnych, 400 dziewcząt z kobiecego korpusu pomocniczego Kriegsmarine i 162 rannych żołnierzy Wermahtu. Według najbardziej zawyżonych szacunków, łącznie na pokładzie statku mogło znajdować się ok. 10 tys. osób! Należy tutaj odnotować, że różne źródła, podają różną liczbę pasażerów. Najczęściej jest to 5, 8 i 10 tys. Tak czy inaczej, liczba pasażerów na statku była tak ogromna, a okręt tak przeciążony, iż aby wyprowadzić jednostkę z portu, potrzebne było pogłębienie toru wodnego!

Wieczorem, o godz. 21:16, radziecki okręt podwodny dowodzony przez młodego oficera – kpt. Aleksandra Marinesko, wystrzelił w kierunku niemieckiego statku trzy torpedy. Wszystkie dosięgnęły cel. Pierwsza trafiła w dziób, druga w środek okrętu, natomiast ostatnia w maszynownię. Eksplozje wywołały panikę na pokładzie Gustloffa, a sam okręt w bardzo szybkim tempie zaczął przechylać się na lewą burtę.

1424caa356cd

Ogarnięty paniką i chaosem tłum ludzi rozpoczął walkę o życie. Ci którzy dotarli do szalup, z przerażeniem stwierdzili, że części z nich nie da się opuścić, gdyż służące do tego żurawiki po prostu zamarzły. Część z nich odczepiono zbyt wcześnie i wpadły do morza, natomiast te wypełnione ludźmi po brzegi, wywracały się na wzburzonym tego dnia Bałtyku. Trwało prawdziwe piekło. Ludzie walczyli o dostęp do szalup. Dochodziło do szarpaniny, bójek i strzałów. Ludzie popełniali samobójstwa. Dla tych, którzy trafili do wody, nie było praktycznie żadnej szansy. Surowe warunki tej zimy, w ciągu kilku minut skazywały na śmierć w wyniku hipotermii. Po 65 min od trafienia, Wilhelm Gustloff zniknął w mroźnej morskiej toni. Niemieckie okręty skierowane w miejsce tragedii z akcją ratunkową, ocaliły według różnych źródeł od 838 do 1252 osób.

rwwg18

Ciężko dziś ocenić, ile osób znajdujących się tego dnia na pokładzie straciło życie. Pewne jest jedno – jest to największa katastrofa morska w dziejach ludzkości. Doszukując się przyczyn, trzeba zwrócić uwagę na wiele aspektów, takich jak np.: przeładowanie statku, użycie uzbrojonej jednostki do ewakuacji ludności cywilnej, wyruszenie w konwoju, czy wreszcie rozbicie dowództwa na pokładzie Gustloffa, pomiędzy znajdujących się na nim wysokich oficerów.

gettyimages-545920737_wide-2b2bbeb2e219b9d1acb90489a12303e2bfa94222-s800-c85

W 1994 roku wprowadzono prawny zakaz nurkowania na wraku M/S Wilhelm Gustloff, uznając go za mogiłę wojenną. Nawet podczas kręcenia filmu dokumentalnego przez National Geographic, ekipa pod kierownictwem Roberta Ballarda mogła skorzystać jedynie ze zdalnie sterowanego robota ROV. Sfilmowali wrak z zewnątrz, bez eksploracji jego wnętrza.

wilhelm-gustloff-rysunek

Nie jest jednak żadną tajemnicą, że na wraku już od wczesnych lat ’50 XX wieku, radzieccy nurkowie prowadzili intensywne prace. O tym czego szukali krążą różne legendy. Oczywiście te najbardziej popularne mówią o skarbach zrabowanych przez Niemców m.in. słynnej Bursztynowej Komnacie, którą wywieziono z Królewca (niegdyś Königsberg, dzisiejszy Kaliningrad). Podjęto również próbę podniesienia okrętu, jednak nieudaną. W latach ’70 XX wieku inwentaryzację wraku na zlecenie Urzędu Morskiego w Gdańsku, prowadziło Naukowe Koło Badań Podwodnych „Rekin”.

Materiał zgromadzony przez nurków z „Rekina”, miał dać podstawy do kolejnej próby podniesienia wraku, lub do jego wysadzenia. Ostatecznie skończyło się wysadzeniem masztu, który zagrażał żegludze w tym rejonie.

Źródło: wikipedia.org, „Duchy z głębin Bałtyku” – M. Jamkowski

Dodane przez Tomasz Andrukajtis Styczeń 30, 2019 10:17

Dołacz do nas na Facebooku

CN DOM
Mares

Nadchodzące imprezy nurkowe

Luty , 2019

Sortowanie
31Sty - 3LutCałodniowa Moscow Dive Show 2019
2Lut - 3Całodniowa Duikvaker Expo 2019
9LutCałodniowa VIII Międzynarodowy Festiwal Nurkowania Wrakowego
22Lut - 24Lut 2208:00Lut 24#GoDiving - Dive Show
28Lut - 3MarLut 2810:00Mar 3Targi Nurkowe - X Edycja