Jan Heweliusz – Największa morska tragedia powojennej Polski

Dodane przez Tomasz Andrukajtis Luty 24, 2015 19:00

Jan Heweliusz – Największa morska tragedia powojennej Polski

14 stycznia 1993 r., o godzinie 00.05, polski prom „Jan Heweliusz” z dwugodzinnym opóźnieniem opuścił port w Świnoujściu i udał się w rejs do Ystad. Wiatr tego dnia był wyjątkowo silny. Na bliźniaczej jednostce „Kopernik”, na przyrządach do pomiaru siły wiatru zabrakło skali! Mimo to, ze względu na tłoczące się w porcie i wciąż napływające kolejne samochody ciężarowe, czekające na przeprawę do Szwecji, wszystkie jednostki wypłynęły tej nocy w morze.

Pogoda była fatalna. Wiatr wiejący z prędkością 180km/h, fale wysokości 6 metrów i pył wodny, tworzący się na skutek zrywania grzbietów fal przez wichurę, ograniczały widoczność do zaledwie kilku metrów.

Około godziny 4.10 nad ranem, potężny huragan uderzył w burtę „Heweliusza”. Prom zaczął się przechylać. Sytuacja była na tyle poważna, że kapitan Andrzej Ułasiewicz zbudzony ze snu, kierował jednostką boso! O 4.36 przechył znacznie powiększył się. Mocowania nie wytrzymały i zaczęły się zrywać, a ciężarówki i ładunek przemieszczać po pokładach, co ostatecznie przypieczętowało los promu. Chwilę po godzinie 5.00 „Jan Heweliusz” obrócił się do góry dnem i zaczął tonąć zabierając ze sobą na dno 55 osób Tego dnia zginęło 35 pasażerów oraz 20 członków załogi wraz z kapitanem.

Przed wyjściem w swój ostatni rejs Heweliusz brał udział w aż 28 wypadkach! Wśród nich były zderzenia z kutrami, awarie silnika, dwukrotnie przewracał się w porcie, a w 1986 r. wybuchł na nim pożar. To właśnie po tym wydarzeniu armator – Polskie Linie Oceaniczne, przeprowadził nielegalny remont jednostki. Wykonane wówczas zalanie spalonego pokładu betonem, spowodowało przeciążenie promu o 115 ton i drastycznie powiększyło i tak spore problemy ze statecznością. Problemy, które dotykały jednostkę już od pierwszego rejsu. A wszystko przez to, że nadbudówka promu i system balastowy, zostały wadliwie skonstruowane.

97372

Dzisiaj wrak promu „Jan Heweliusz” zalega 20 mil na północny-wschód od wybrzeża Rugii, na głębokości 27 m. Stanowi ponure świadectwo tragedii, która rozegrała się tu przed laty. Miejsce jest oznaczone pomarańczowo-czarną bojką, z miniaturową latarnią morską i anteną radiową. Mimo tych wszystkich tragicznych wydarzeń, jakie się tu rozegrały, wrak stanowi częsty cel wypraw nurkowych. Mroczny i tajemniczy, z załamaną nadbudówką i wiszącymi z pokładów ciężarówkami,  leży na lewej burcie tworząc bardzo specyficzny nastrój. Zupełnie inny od tego, panującego na pozostałych wrakach.

Jednostka mierzyła 125 metrów długości i 17 metrów szerokości. „Heweliusz” mógł rozwijać prędkość 14 węzłów. Na swoich pokładach miał miejsce dla 36 wagonów towarowych, 18 ciężarówek i 30 przyczep. Nie oferował przewozów pasażerskich. Jedynymi pasażerami promu byli kierowcy ciężarówek i osoby im towarzyszące.

b0514

Od samego początku lokalizacja stanowiła cel nurkowań wielu ekip z Niemiec, Holandii, Czech, czy krajów skandynawskich. Niewielka głębokość i stosunkowo dobra widoczność od jesieni do wiosny, zawsze stanowiły zachętę dla kolejnych grup nurkowych.

Zniszczenia jakich doznał „Heweliusz” znacznie ułatwiają doświadczonym nurkom jego eksplorację. Wrak został również przeszukany po katastrofie przez nurków ratownictwa morskiego i marynarki i nie stwierdzono by w jego wnętrzu znajdowały się jeszcze ciała ofiar tragedii, jaka rozegrała się tu w styczniu 1993 roku. Nurkowie regularnie odwiedzający wrak poddają jednak w wątpliwość oficjalne wersje dotyczące przyczyn zatonięcia i późniejszej eksploracji „Heweliusza”.

Foto: kronikaportowa.pl

Dodane przez Tomasz Andrukajtis Luty 24, 2015 19:00

Dołacz do nas na Facebooku

CN DOM
Mares

Nadchodzące imprezy nurkowe

Grudzień , 2018

Sortowanie
30Lis - 2GruLis 3016:00Gru 2Nurkowy Festiwal Mocy
1Gru - 208:00Gru 2- 18:00Eurotek 2018