SPELEOnurkowanie w Serbii – 10 lat działalności

Dodane przez Dominik Graczyk „Honzo” Grudzień 12, 2016 13:33

SPELEOnurkowanie w Serbii – 10 lat działalności

W Serbii po raz pierwszy byłem w 2006 roku i od samego początku ten kraj przypadł mi do gustu. Wtedy – przed dziesięciu laty – nie nurkowaliśmy tam, byliśmy tylko przejazdem – jechaliśmy na wyprawę speleonurkową do Albanii i zatrzymaliśmy się na zwiedzanie Belgradu. Po mieście oprowadzał nas mówiący doskonale po polsku brat Urosa Aksamovića, o którym jeszcze wspomnę. Podobne języki, więc można bez trudu się porozumieć, bogata kultura, choć po wojnach i rozpadzie Jugosławii kraj jest dość biedny.

W Serbii poznałem wiele ciekawych jaskiń, interesowały mnie zwłaszcza te podwodne, choć i suche mają swój urok. Przez lata podróży w tamten rejon udało się znaleźć i wyeksplorować kilka setek metrów korytarzy. Serbia ma tę zaletę, że znajduje się po drodze do położonych bardziej na południe krajów, gdzie także od lat jeździliśmy z kolegami odkrywać podwodne jaskinie i w związku z tym zawsze przy okazji można się tam zatrzymać.

Krupaje, fot.Maciek Olinkiewicz Lama

Rejony krasowe w Serbii, gdzie znajdują się interesujące nurków jaskinie to głównie centralna część kraju, na południe od Belgradu, gdzie jaskinie występują także dalej na wschód, aż do bułgarskiej granicy, południe do granicy z Macedonią i zakole Dunaju w części północno-wschodniej, przy granicy z Rumunią.

W części centralnej znajdują się piękne i głębokie jaskinie, Vrelo Krupaje i Vrelo Mlave. Pierwszy raz nurkowaliśmy w nich w 2007 roku, podczas pierwszej serbskiej wyprawy.

Krupaje, fot.archiwum autora

Vrelo Krupaje znajduje się na terenie gospodarstwa rybnego, olbrzymie wrażenie robi ogromny otwór jaskini znajdujący się na końcu jeziorka o pięknej błękitnej barwie wody wywierzyskowej. Oczywiście nie zawsze taka jest, po silnych opadach woda jest mętna i silnie wypływa w jaskini, co uniemożliwia lub znacznie utrudnia nurkowanie. I tak się nam zdarzało niekiedy, wtedy pozostaje szukać szczęścia w innych dziurach. Jaskinia rozpoczyna się pionową studnią, która przechodzi w krótki ciaśniejszy odcinek, a następnie rozgałęzia się na kilka odnóg. Skała jest ciemna, możemy także obserwować granicę dwóch warstw skalnych przy jednym z korytarzy.

Wejście do Vrelo Crnog Timoka, fot.archiwum autora

Można tam zrobić pętlę na głębokości kilkunastu metrów, jeden z korytarzy wychodzi do części suchej i jest nieco błotnisty, a inny schodzi do głębokości 125 metrów szeroką studnią. Nurkowałem w nim do 70m, gdzie natknąłem się na zwężenie. Nie jest ono jednak przeszkodą, po prostu taki miałem wtedy gaz. W jaskini tej nurkowaliśmy wielokrotnie turystycznie i treningowo, przy okazji prowadzonych w Serbii Warsztatów Nurkowania Jaskiniowego i Warsztatów SPELEOnurkowania. Jest to miejsce ciekawe, eksplorowane przez Jarka Kura i serbskich nurków z klubu Tryton.

Krupaje, fot.Andrzej Kasiński

Vrelo Mlave to wywierzysko, nieopodal którego postawiono restaurację, także zaplecze gastronomiczne jest od razu na miejscu, podobnie jak w Krupaje. Tu także, podobnie jak w Krupaje, nurkowie są pewnego rodzaju sensacją i zawsze towarzyszą nam ciekawi tego co robimy Serbowie. Jaskinia zaczyna się na 30 metrach głębokości, jest dość pionowa i w tej chwili wyeksplorowana do ok. 90m głębokości, także przez „Kurka” i Serbów. Widoczność tam zwykle nie jest najlepsza, a do tego jest mnóstwo starych, pozrywanych poręczówek, więc trzeba uważać nie tylko na nawigację w kolejnych salach, ale i na to, by się w owe linki nie zaplątać.

Wejście do Lazareva,fot.archiwum autora

Vrelo Crnog Timoka to jaskinia, którą znaleźliśmy sami, analizując wraz z kolegami Andrzejem Szerszeniem i Rafałem Szaniawskim mapy regionu – tam zaczyna się dość duża rzeka, więc domniemywaliśmy, że musi być i wywierzysko. Gdy tam pojechaliśmy w 2008 roku, po krótkim poszukiwaniu udało nam się za skałami znaleźć dość duży otwór, z którego wypływał potok. Najpierw takie miejsce trzeba było rozpoznać, by niepotrzebnie nie nosić sprzętu, więc rozebrałem się do naga (by nie moczyć ciuchów, standardowa procedura) i z latarką na czole wszedłem do jaskini idąc wzdłuż strumienia, aż korytarz zszedł całkowicie pod wodę. Wiadomo było, że warto będzie sprzęt tu przytargać. Na przestrzeni lat 2009-2015 nurkowałem w niej wielokrotnie, za każdym razem starając się poznać kolejne partie jaskini.

Vrelo Crnog Timoka, fot.archiwum autora

Problemem zwykle był układ korytarzy, gdzie po ok. 50m podwodnego ciągu znajdował się zacisk – pozioma szczelina, przez którą trzeba się było przedrzeć, więc w grę nie wchodziły duże butle. Przełom nastąpił bodajże w 2012 roku, kiedy to udało mi się znaleźć obejście tego zacisku szerokim korytarzem po lewej stronie. Od tego momentu nie było problemu z zabieraniem coraz większych butli w konfiguracji plecowej. W jaskini jest dużo gliny, widoczność nie jest najlepsza, ale korytarze są szerokie, a jaskinia rozwija się na małej głębokości – do 5m. Po ok. 400m i po pokonaniu ciasnego korytarzyka oraz bąbla powietrznego korytarz gwałtownie obniża się do 13m głębokości, po czym wychodzi w górę kolejnym ciaśniejszym korytarzykiem i kończy się obszerniejszą salką ze szczeliną w stropie, niemożliwą do pokonania ze względu na małe rozmiary.

Mlave,fot.Andrzej Kasiński

Spędziłem w tej salce wiele czasu, nie znalazłem jednak żadnego obejścia i zakończyłem tam eksplorację odkrywając w sumie prawie pół kilometra podwodnych korytarzy. W jaskini występuje szereg form podwodnego życia jaskiniowego, spotykałem tam żyjątka podobne do małych krewetek, do dżdżownic oraz do stonóg. Wszystkie mlecznobiałe, bez pigmentu.

Lazareva Pecina to jaskinia, którą pokazał nam nasz serbski towarzysz wypraw, Uros Aksamović, gdzie partie suche eksploruje jego kolega Robert Misić. Nurkowaliśmy w niej w latach 2012-2013, w różnych porach roku, a więc różną mieliśmy widoczność i siłę prądu. Część partii suchych jest udostępniona dla turystów, a nieopodal znajduje się opuszczony hotel, w którym także przez jakiś czas mieszkaliśmy. Podwodne korytarze są rozległe i pięknie wyrzeźbione, mąci się jednak dość szybko. Przed jaskinią znajduje się jeziorko wywierzyskowe, a w głębi jaskini kilka jeziorek i odchodzących od nich syfonów. Naszym dużym sukcesem było połączenie podwodnym korytarzem jeziorka przed jaskinią z oczkiem wodnym znajdującym się w jaskini. Odkryliśmy także kilkaset metrów korytarzy znajdujących się w dalszej części jaskini.

Mlave, przejście do kolejnej sali,fot.Andrzej Kasiński

W latach 2008-2009 próbowaliśmy eksplorować wywierzysko Strmosten. Stary, poindustrialny klimat, obszerna sala wstępna, gdzie rzeką dochodzi się do podwodnego korytarza. Widoczność tam nie rozpieszczała, prąd w przewężeniach był dość silny i mąciło się z powodu opadania ze stropu błota ruszonego wydychanymi bąblami, więc nie udało nam się tam odkryć zbyt wiele. Jednak za zaciskami rozwija się korytarz, który widziałem, gdy nie oddychałem. Miejsce dość trudne transportowo, zapamiętałem przedzieranie się przez chaszcze rosnące pomiędzy drogą a jaskinią.

Ciekawe formacje skalne w Rakin Ponor, fot.Maciek Olinkiewicz Lama

W 2007 roku w północnej części Serbii działaliśmy w górach Miroc, gdzie znajdują się głębokie jaskinie suche, na dnie których są syfony. Akcje tu to regularna speleologia połączona z nurkowaniem po przedarciu się przez kilkaset metrów pionowych korytarzy. W jednej z jaskiń, której nazwy nie zapamiętałem korytarz nie był drożny, więc kopaliśmy próbując dostać się niżej, do wody – jednak bez skutku. W innej, o nazwie Rakin Ponor po pokonaniu ponad 250m w pionie, nurkowaliśmy w syfonie, który okazał się płytszy niż na planie, w rezultacie czego spłyciliśmy tę jaskinię.

Uros, Robert i autor po połączeniu jeziorka z jaskinią Lazareva,fot.archiwum autora

Nieopodal znajduje się także jaskinia Bele Vode, która kiedyś była sucha, jednak po zbudowaniu tamy na Dunaju poziom wody się podniósł i obecnie jest ona zalana. Występują tam liczne formy naciekowe, jednak nie można ich podziwiać zbyt długo z powodu szybkiego spadku wizury do całkowitego zera.

Woda w opisanych jaskiniach ma temperaturę ok. 7-8 stopni Celsjusza, co jest normalną temperaturą w jaskiniach tego regionu. Każda z opisanych jaskiń to dla mnie i współtowarzyszy szereg akcji transportowych i nurkowych, obozy, noclegi w różnych miejscach i warunkach oraz niezwykle ciekawe kontakty z okolicznymi mieszkańcami. Mnóstwo wspomnień, mnóstwo przygód. Objętość opracowania nie pozwala jednak na bardziej szczegółowe wspomnienia w tej chwili.

Dominik Graczyk „Honzo”, SPELEOnurkowanie, Honzo Dive

Dodane przez Dominik Graczyk „Honzo” Grudzień 12, 2016 13:33

Dołacz do nas na Facebooku

Mares
CN DOM

Nadchodzące imprezy nurkowe

Maj , 2019

Sortowanie

Brak wydarzeń