‚Kto nie stawia sobie wysokich celów, ten nigdy ich nie osiągnie’

Dodane przez Chrystian Przybylski Sierpień 24, 2010 13:40

‚Kto nie stawia sobie wysokich celów, ten nigdy ich nie osiągnie’

W 2005r, ja – nurek z uprawnieniami AOWD i jakąś setką nurkowań na koncie zrozumiałem, że przyszedł najwyższy czas na postawienie sobie i osiągniecie kolejnego celu. Fascynacja głębokością i chęć eksploracji tych najbardziej niedostępnych miejsc jest zakorzeniona w wielu z nas, lecz nie każdy decyduje się na ten krok, ba często nawet nie wiemy jak się zabrać za jego postawienie. Podczas safari nurkowego w maju 2005r, podpytywałem Jacka Lubowieckiego o wymagania, jakie musi spełniać nurek, który chce osiągnąć granicę 100m. Rozmowa stanęła na tym, iż Jacek zgodził się przygotować dla mnie program , zawierający się w dwuletnim cyklu szkoleniowo – przygotowawczym.

Pierwsze z serii naszych spotkań, miało miejsce na Bałtyku w czerwcu, 2005r. Był to mój kurs wrakowy. Widoczność słaba, zimno, ciemno, a do tego musiałem poręczować wraki, co jak pamiętam, nie było takie proste, jak mogło się wydawać na powierzchni. Tymczasem Jacek obserwował mnie i wszystko oceniał.

Następnym krokiem był kurs Nitrox Advanced, który rozpocząłem u mojego mentora w lipcu 2005 r. na Helu. Dopiero tutaj zacząłem czuć różnicę między moją dotychczasową rzeczywistością nurkową, a tym, co nadchodzi. Pamiętam jak wiele treningu i kolejnych ćwiczeń trzeba było odbyć, wtedy też po raz pierwszy pływałem w zestawie dwubutlowym. Jakby tego było mało, Marcin Okoń obwiesił mnie niczym choinkę trzema steage’ami i w ten sposób wyprawił pod wodę. Dokończenie kursu odbyło się nad jeziorem Hańcza, gdzie moja nurkowa droga przecięła się ze ścieżką Marcina Chochorowskiego.

Pierwsze „miłe” dla ucha i serca słowa Chochor skierował do mnie już na dzień dobry, gdy tylko zobaczył i skrytykował moją konfigurację sprzętową. To, co działo się pod wodą, chyba wolałbym pominąć… Po tym, jak Marcin wielokrotnie zerwał mi maskę, zakręcił zawory, ściągnął płetwę, zadawałem sobie pytanie o sens tego szkolenia. Przeklinałem go w myślach, a z drugiej strony honor i silny charakter, nie pozwalały mi się poddać. Marcin krok po kroku obnażył wszystkie moje słabe strony i dopiero wtedy zrozumiałem, że czeka mnie bardzo dużo ciężkiej pracy.

Sumiennie zacząłem dużo ćwiczyć. Bardzo pomagał mi w tym Krzysiek Wnorowski, zapalony DIR-owiec. Każde nurkowanie wypełniała seria ćwiczeń aplikowanych przez Krzyśka, mających pomóc mi stać się lepszym nurkiem. Bez względu na pogodę i widoczność trenowaliśmy wytrwale wspólnie z Jurkiem Sieczkowskim. Zawory, przystanki deco na 6, 5, 4, 3, 2, 1 metrze, bojka i tak do znudzenia.

W końcu, po wielu treningach, mogłem pochwalić się mojemu przyjacielowi Krzyśkowi, że pływam do tyłu i potrafię zrobić „helikopter”. Była to duża satysfakcja, gdyż doskonale pamiętałem, jak na basenie Arki filmował on moje pierwsze nieporadne próby wykonania tych elementów.

W marcu 2007 r. pojechałem z Jackiem Lubowieckim do Dahab na kurs Extend Range oraz Normoxic Trimix Diver. Od rana do wieczora zajęcia w wodzie. Potem, nasze ułomności Jacek wypunktowywał na ekranie. Szybko przekonałem się, że jego „oko filmowca”, wyłapie każdą niedoskonałość. Przeważnie byłem z siebie zadowolony, ale wieczorem nadchodził czas na weryfikację moich przekonań.

Od ćwiczeń bolało mnie dosłownie wszystko. Najbardziej ręce, wymęczone ciągłym przepinaniem steage’a i zakręcania zaworów. Jacek każde zajęcia rozpoczynał od rozpisania, co będziemy robić, by później konsekwentnie to realizować. Po skończonym dniu zawsze długo i szczegółowo omawialiśmy to, co się wydarzyło w ciągu minionej doby. Nie było możliwości, żeby jakiekolwiek niedociągnięcie uszło jego uwadze, a w konsekwencji rozliczeniu. Dbał też by pod wodą nie było nudno, urozmaicając każde z naszych nurkowań w nowe elementy. We wszystkim tym pomagał mu, a uprzykrzał życie nam, bardzo sympatyczny Słowak – Milosz, trzeba jednak zaznaczyć, że w rzucaniu kłód pod nogi nie dorastał Chochorowi nawet do pięt. Na koniec kursu nagrodą za naszą ciężką pracę i podjęty wysiłek, były dwa bardzo fajne nurkowania na głębokość 60m. Oba miały miejsce w niesamowitych nurkowiskach – Canion oraz Blue Hole – Arch.

W czerwcu 2007 r. ponownie moje drogi zeszły się z Marcinem Chochorowskim. Byłem jego kursantem podczas szkolenia Advanced Trimix. Marcin ma zwyczaj podawania ręki po zajęciach tej osobie, która radziła sobie bardzo dobrze. Jeśli jest „tylko” dobrze, to po prostu mówi „było ok”. Moim partnerem na kursie był Jurek Sieczkowski. W czasie całego szkolenia, tylko raz usłyszałem, że „było ok”. Najczęściej podsumowywał moje poczynania słowami: „porażka”, „dupa” i „dno”. Marcin jest perfekcjonistą i stara zaszczepić tą cechę swoim kursantom. Nigdy nie odpuści żadnego ćwiczenia, a „run time” to rzecz święta. Wytykał niemiłosiernie każde, nawet 5-cio sekundowe spóźnienie, albo półmetrowe opadnięcie na przystanku dekompresyjnym. Ma sokole oko i wszystkie spostrzeżenia trafiały do jego kajetu, by potem zostać przywołanymi na podsumowaniu… porażka!

Ćwiczenia były trudne. Najbardziej zapadło mi w pamięci wyjście na pustym worku z 30 metrów, przy użyciu płetw i wykonaniu w międzyczasie prawidłowego przystanku dekompresyjnego, a także dopłynięcie bez maski i powietrza do zakręconego steage’a oddalonego o 20m, którego następnie trzeba było odkręcić, aby zaczerpnąć pierwszy wdech. Jurek musiał powtarzać to ćwiczenie około dziesięć razy i było mi go żal. Z wody wychodziliśmy totalnie wyczerpani. Zajęcia teoretyczne trwały do 21: 00 i aby studenci nie marnowali cennego czasu, Chochor zadawał do hotelu prace domowe. Rano, o 7.30, oczywiście „wypoczęci” meldowaliśmy się w centrum Planet Divers, aby ponownie stanąć do boju.

Moją pierwszą „setkę” zrobiłem z Marcinem 25 czerwca 2007 r. Asekurował Jurek. Rano analiza gazów, run time na tabliczkę, pakowanie sprzętu na samochód Ahmeda i droga do Blue Hole. W międzyczasie otrzymujemy telefon o wcześniejszym samolocie do Polski. Konsternacja, Chochor pyta, co robimy? Odpowiedź mogła być tylko jedna. Nie po to dwa lata pracowałem nad sobą, aby teraz rezygnować. Jurek myśli podobnie, obaj chcemy zejść pod wodę. Dla Marcin nie ma sytuacji bez wyjścia. Po 5min, komora dekompresyjna była załatwiona. Na 100m jesteśmy w 5 min. Wynurzenie przebiega spokojnie i planowo. Na 40m wita nas asekurujący Jurek. Po nurku profilaktyczne oddychanie czystym tlenem. Byłem zmęczony, ale bardzo szczęśliwy. Po dwóch latach przygotowań spełniło się moje marzenie.

Kurs naturalnie oblałem, bo Chochor to Chochor. Nurek Adv Trimix musi być perfekcyjny. „Popracuj Chrystian nad pływalnością, bojką i do zobaczenia na poprawce” – ze stoickim spokojem oświadczył Marcin.

Jestem ambitny, a do tego jestem Kaszubem. Zawziąłem się i każdą wolną chwilę trenowałem z Jurkiem i Krzyśkiem Wnorowskim. Nieraz nad jeziorem, jak trenowałem z Jurkiem obładowani steage’ami inni nurkowie patrzyli z zaciekawieniem.

We wrześniu 2007 r. poleciałem do Dahab do na poprawkę, a Jurek robił kurs Adv Trimix. W logbooku mam wpisanych kilka pochwał od Chochora. Raz nawet podał rękę, co znaczyło, że nurek był perfekcyjny. Wykonaliśmy parę fajnych zejść na Canion Neptun Cave (75m), Blue Hole (85m) i moją drugą setkę. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że zasłużyłem na mój plastik Adv Trimix. Na pożegnanie 2007 roku razem z Jurkiem, Krzysiem i Chochorem w Sylwestra zrobiliśmy nurka na 110 m.

W tym miejscu chciałbym bardzo gorąco podziękować Jackowi Lubowieckiemu, Krzysiowi Wnorowskiemu i Marcinowi Chochorowskiemu za naukę. Jestem Wam niezmiernie wdzięczny, gdyż wiem, że bez waszej pomocy nigdy nie osiągnąłbym celu, jaki sobie wyznaczyłem. Szczególnie dziękuję Tobie, Chochor. Za wpojenie mi szacunku do sprzętu, aż do bólu żelaznej konsekwencji oraz innego, bardziej profesjonalnego podejścia do nurkowania. Dzięki kursom u Ciebie stałem się o niebo lepszym nurkiem. Oczywiście dziękuję również Tobie, Jurek, miło jest nurkować z takim partnerem jak Ty.

Dodane przez Chrystian Przybylski Sierpień 24, 2010 13:40

Dołacz do nas na Facebooku

Mares
CN DOM

Nadchodzące imprezy nurkowe

Kwiecień , 2019

Sortowanie

Brak wydarzeń